Siedzę, siorbię sobie herbatę (zieloną oczywiście) i naszło mnie na popełnienie małego  wpisu w temacie, który  od kilku  dni wywołuje u  wszystkich (albo  u  zdecydowanej większosci) odruch wymiotny. Chłopiec o imieniu Coy który  twierdzi  że jest  dziewczynką… Wiele wpisów na ten temat powstało, więc i  ja  postanowiłem dorzucić sowje trzy grosze. A co! Wolno mi!

Od kilku lat słyszymy o możliwości „zaprogramowania” sobie potomka. Można sobie zażyczyć płeć,  kolor włosów np. blondyna, albo bruneta (nie  wiem czy można już zaprogramować kręcone włosy -  ale pewnie niedługo odkryją gen który za to  odpowiada :-)). Pewnie wzrostu w centymetrach to  też jeszcze nie można… ale chętnych na takie rozwiązania jak znam życie juz jest wielu. Niedługo  będzie jak w sklepie:

- Dzień dobry….

- dzień dobry, czym moge Państwu służyć?

- Czy przyszło dzisiaj coś nowego, jakas nowa świeża dostawa? bo chcielibyśmy synka, wie Pani  zdrowy taki żeby był, odporny, blondynek koniecznie z lekko kręconym włosami – takie pukle żeby  miał – wie Pani, ale żeby miał też ciemną karnację – taką a’la opalony surfer. I  jak dorośnie, to  tak żeby miał z 187, 5 cm. nie więcej. A no i  zielone oczy koniecznie, IQ ze 150.  A i prosze pamiętac żeby miał proste nogi, rozmiar stopy 44  – nie więcej, bo na większe trudno buty kupić. I  długie rzęsy  jeszcze…

- Momencik, juz sprawdzam ….. no niestety blondyni skończyli sie własnie, ale jak Państwo chcą to  zamówimy, będzie do odebrania gdzieś w poniedziałek, wtorek w przyszłym tygodniu…

Może rodzice małej(go) Coy  też powinni  wcześniej o  tym pomyśleć? Zaprogramować sobie dziewczynkę. A nie teraz, robią dziecku  wodę z mózgu? Jakim cudem 3 lub 4 letni chłopiec może stwierdzić że on się urodził dziwczynką – tak  twierdzą jego  rodzice. Ja pie…olę.  Sądze że to dziecko nie zna jeszcze wszystkich  potrzebnych do tego  słów. Mam czterolatka w domu, widzę jak się zachowuje, i co go  interesuje. Sprawy płci tak go intersują jak mnie interesuje gospodarka Urugwaju albo Sierra Leone (nie ujmując nic wspomnianym :-)). Wie że są chłopcy i dziwczynki i  że chłopcy  maj siusiaki adziewczynki  to nie mają… i tyle.

Przypomina mi się taki  film – pewnie wszyscy  go widzieli, a jak  nie to  większość. „NIC ŚMIESZNEGO” – Adaś Miauczyński  – główny  bohater wspomina tam swoje wczesne dzieciństwo, jak to mamusia była rozczarowana że urodził się chłopcem. Jak ubierała go w sukienki i spódniczki i kazała bawić się lalkami. Z jakim obrzydzeniem patrzyła na jego „ptaszka”.

Odnosze wrażenie że rodzice Coy, robia dokładnie to samo. Rozczarowani że mają chłopca, programuja sobie dziecko. Wmawiają mu że jest dziewczynką. Sukienki, warkoczyki, kolczyki, lakierki, sikanie w damskiej toalecie, a nawet sprawa w sądzie o  to że nie może tam sikać.

Wydaje mi się że sąd powinien  skierować do lekarza psychiatry albo psychologa w trybie natych miastowym albo jeszcze szybciej rodziców Coy. Jestem na 100% pewien że, okazałoby się ze mają jakieś odchylenia, że są sfrustrowani peniskiem „swojej córki” i  już teraz odkładają pieniądze na  operację dla swojego  dziecka, żeby mu  lekarze w przyszłosci wyprodukowali cycki w rozmiarze B  i zrobili modelową „cipkę”  żeby mogło(a) sikać na siedząco.

No i ostatnia chyba, naważniejsza rzecz w tej dziwnej sprawie, Rodzice COY mieli kompletnie posrany pomysł żeby ogłaszać Swoje (?) problemy  całemu Światu.